Z Chels i Mile poszłyśmy na zakupy.
OMG!
Nie chodzi o zakupy!
Poznałam takiego przystojnego Jacobsa :>
No to tak.
Poszłyśmy do KFC w galerii handlowej.
Wzięłam hamburgera z sosem! To był błąd ale na moje szczęście :>
Za nami siedział z kolegami taki piękny chłopak, blondyn z wielkimi brązowymi oczami.
I pięknościowym uśmiechem xD
- Ale on przystojnyyy :D - Chels powiedziała patrząc na jego kolegę
- Jes of kors bejbiiii ;* - powiedziałam patrząc na tego z brązowymi oczami
- Chyba się zabujałam xD - Mile opluła się colą a my z Chels w meeegaaa brechtaaaa :*
Oczywiście zaczęłyśmy znowu żreeeć.
Potem ja oczywiście całą kanapkę wywaliłam na siebie, no bo jak to inaczej ?!!!
- TY ćwooookuuuu mój <333 - powiedziała Mile wycierając mnie chusteczką
- Ja nie mogę! Nowa bluzka! Zaraz komuś przywalę bo jestem taka złaaaaaaaa !
- Idź do łazienki - Chels nadal patrzyła na chłopaków i mnie opluła to mówiąc
- Dziękuję Chels, jeszcze tylko twojej śliny mi brakowało!!!
Kierowałam się w stronę kibla i przede mną szedł ten chłopak z brązowymi ajsami xD
Wpadłam na niego bo się odwrócił!
- Uważaj cioto! Już jestem wystarczająco brudna.
- Cześć! - zawstydzony powiedział
- Hej!- zła byłam tak, że prawie go ugryzłam !!!
- Ciota jestem!
- Ola ;-]
- Miło mi! A tak naprawdę do Jacob, dla przyjaciół Cobi lub Cobs a dla mamy Jacobs xD
- Fajnie "COBI" a teraz wybacz ale jestem niezdarna a nie chciała bym Cię ubrudzić xD
Odchodzę powoli w stronę TojToja a on drze morde:
- Podasz mi swój numer telefonu?
- 998
Zła doszłam do końca zmyłam z siebie ten sos.
A wychodząc ta dżdżownica czekała przy kiblu lasek.
- A prawdziwy?
- Okeeeeeeej natręcie jeden!
Napisałam mu na ręce numer, doszła do moich kochanych [♥], wzięłam torby i poszłyśmy do samochodu.
Chels prowadziła a my z Mile z tyłu gadałyśmy:
- I co dałaś mu numer?
- Noo
- Hahahahhahah
- Nie ryj się Majl! Bo Cie trzepnę!
- Okeeej :>
- A ty mu dałaś?
- Noo baa
- Jak się twój nazywał?
- Joseph [Dżosew] A twój to Jake?
- Nieeee, mój to Jake! - wkurzyła się sztucznie Chels
- Mój ma na imię Jacob ;]
- Uuu ładniee.
Dojechałyśmy do mojego domu.
Dostałam wiadomość:
"Hej Olka, mogę Ci tak mówić?
Jake i Joe no i ja... chcemy się z wami umówić.
Będziecie?"
Przeczytałam to dziewczynom i zaczęłyśmy skakać po pokoju.
- Ide wkurzyć Justinaaa
Schodzę na dół i widzę Justina.
Siadając na blacie mówię:
- Kolejny bunt hipisie ? xD
- Won mi stąd!
- Zamknij ryj i mnie posłuchaj, dziś będę późno!
- A co masz klienta?
- Grrr, nie randkę! A twój chłopak jak tam? [chyba wiecie o co chodzi]
- Nie mam chłopaka ;/
- No tak! Nikt Cie nie chcę!
Wróciłam do pokoju.
I Cobi do mnie zadzwonił:
- Hej Ola
- Hej Cobi
- Gdzie mieszkacie? Podjedziemy do was!
Podałam im mój adres.
Niech się nim wypchają i niech przyjadą.
Przyjechali i pojechaliśmy do kina, potem na kolację.
No i pod koniec byłam pod drzwiami.
Dziewczyny weszły do środka z chłopakami.
Tylko ja zostałam z Cobim przy drzwiach.
Nasze usta się zbliżały do siebie.
Ale taka jedna pchła musiała wszystko zepsuć, Justin otworzył okno i zaczął udawać że kaszle.
Ja rzuciłam w niego butem.
To był trampek bo się nie wystroiłam.
On dostał w łeb trampkiem a ja pocałowałam Jacoba.
__________________
By Tylko1Chwila
Gdyby wszystko z miłością byłoby takie łatwe [♥]
Przepraszam że dawno nie pisałam, ale nie miałam czasu moi kochani <3