sobota, 15 stycznia 2011

Nowa współlokatorka... :/

Wstałam rano, jeszcze świtało. W mojej pięknościowej piżamce w miśki poszłam otworzyć drzwi bo usłyszałam dzwonek do drzwi. W drzwiach stoi dosyć ładna zgrabna 19-latka z walizkami. Nie z jedną, nie dwoma ani nie trzema tylko z siedmioma walizkami xD Pomyślałam sobie"Modnisia :|" . Zawołałam Justina który szybko zszedł z góry. Jego rękę wylądowała na jej plecach i pocałował ją w polika. Zeszłego wieczora doszliśmy do wniosku że będziemy tylko dobrymi przyjaciółmi. Było mi trochę wstyd bo ona miała krótkie spodenki i top i super ogólnie ubrana. A ja w piżamie białej w miśki otwieram drzwi :/ Zostawiłam ich samych. Justin zaprowadził tamtą laskę do wolnego pokoju a ja poszłam do kuchni po płatki owsiane. Zapytałam się:
-Kto to jest?
- To jest Donna
- Donna? Dzięki za wytłumaczenie :/
- Donna! Moja przyjaciółka od dzieciństwa.
Usiadłam na blacie zaczęłam zajadać płatki a on mi tłumaczył skąd się znali.
Ich rodzice chodzili razem na studia no i jego mama i jej mama wyszły za mąż i zaszły w ciąże więc znali się od dziecka.
- Spoko! - powiedziałam miejąc płatki w gębie
Ubrałam się i odbyłam poranny rytuał. Poszłam na zakupy i tam spotkałam Miley Cyrus. Poznałyśmy się i chyba zaprzyjaźniłyśmy. Po kilku dniach znajomości z Mile [majl] pojechałyśmy do studia nagraniowego. Ona nagrywała nowy kawałek. A ja się go nauczyłam na pamięć. Gdy wracałyśmy, wstąpiłyśmy po shaki [szejki] i się mnie zapytała:
- Ola?
- Hę?
- Nie myślałaś o karierze muzycznej?
- Niee, no co ty!
- No ale ładnie śpiewasz.
- Mile prosz cię.
- Okk :)
Poszłyśmy do mnie i zaczęłyśmy gadać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz